Małżeństwo jako takie przeżywa kryzys – coraz więcej rozwodów, coraz mniej wzajemnego zrozumienia. Dlaczego tak jest? Według specjalistów problem pojawia się już na etapie narzeczeństwa, a nawet wcześniej. Młodzi nie rozumieją, że miłość nie jest emocją, ale aktem woli, i rezygnują przez to ze związków, gdy owe pierwsze emocje opadną.

Lekarstwem na takie niezrozumienie jest z pewnością dobry kurs dla narzeczonych, przy czym uwaga: dobry to znaczy nie taki, jaki proponuje większość parafii w Polsce. Zdecydowanie lepiej pojechać gdzieś dalej (np. do Dominikanów, znanych z dobrego zrozumienia spraw małżeńskich), ale mieć pewność, że nauczymy się właściwie kochać, że nauczymy się zmagać z problemami, wreszcie że przestaniemy wiązać decyzje dotyczące życia rodzinnego z naszym życiem emocjonalnym.

Wspomniani Dominikanie proponują kursy weekendowe, miesięczne, a także małżeńskie (tj. nie dla narzeczonych, ale właśnie dla małżonków). Jeżeli zależy nam więc na scementowaniu naszej miłości, jeszcze raz: lepiej pojechać gdzieś dalej, ale mieć pewność, że uda się to zrobić.