//////

ŚRODOWISKO LUDZKIEGO ŻYCIA

Wła­śnie dlatego tradycyjna antropologia humani­styczna przestaje odpowiadać tej nowej sytua­cji. Ale przestaje jej również wystarczać kon­cepcja homo laborans, człowiek bowiem nie tylko jest stworzeniem pracującym i nie tylko wykorzystuje czy opanowuje przyrodę; czło­wiek jest stworzeniem, które w swoisty sposób .współdziała z przyrodą w tworzeniu odrębnej i nowej rzeczywistości, wielkiego świata tech- .niki. Tak pojmowany człowiek nie wyraża się już w jednostkowej czy nawet kolektywnej pracy; jest on podmiotem myślącym i działa­jącym  i w tej „gatunkowej” istocie realizuje się jego człowieczeństwo. Technika przestała być tylko środkiem. Stała się środowiskiem ludzkiego życia, ludzką rze­czywistością.

ZACHOWAĆ PRZY ŻYCIU

Musiał pracować nie tyle po to, aby zachować się przy życiu, ale raczej w tym celu, ażeby przekształcić się w człowieka, którym powinien być dlatego, że jest zdolny do stania się takim człowiekiem […]. Pogłębiona wizja antropologiczna jest ostateczną konsekwencją poglądu, że człowiek może przekształcać natu­rę.” Znakomity historyk techniki L. Mumford, rozważając znaczenie techniki dla człowieka, przypomina słynne pytanlie Le PlayaJaki jest najważniejszy produkt kopalni? Gdy w odpo­wiedzi wymieniano węgiel, złoto,, żelazo itd., Le Play powiedział: Nie, najważniejszym wy­tworem kopalni jest górnik. Nawiązując do tej trafnej obserwacji Mumford podkreśla, iż tech­nika „kształtuje człowieka obiektywnego”, któ­ry przestaje traktować rzeczywistość według swych marzeń i urojeń, analizując ją naukowo i przekształcając zbiorową pracą.

BADANIE OBSZARÓW

W tych analizach zawiera się już także teza o  społecznym charakterze „duszy” człowieka. Informacje zmysłów wprowadzają człowieka w wielki świat sztuki, praca ludzka —- w przeci­wieństwie do „pracy” niektórych zwierząt —jest także aktywnością umysłu i woli, popędy ; i potrzeby nie są jedynie sposobem funkcjono­wania naszego ciała, lecz wyrazem uznawanych celów i wartości.Badanie tych obszarów życia ludzkiego wy­wodzi się właśnie z krytyki Feuerbacha i Stirnera. Odsłoniła ona bowiem nie dostrzegane społeczne korzenie świadomości, a więc myśli, wyobraźni, woli. Jest niebezpiecznym złudze­niem — chociaż pożądanym przez ludzi — są­dzić, iż treść . jaźni ma charakter spontaniczny i autonomiczny. W rzeczywistości jest ona od­powiedzią na społeczne sytuacje. W mechaniz­mie tej odpowiedzi mogą zyskiwać przewagę | elementy przystosowania lub elementy przeciw­stawienia się, ale w obu wypadkach rzeczywistość społeczna warunkuje treść ludzkiej jaźni.

TRAKTOWANIE ŚWIATA

W przypadku drugim należa­ło traktować cały świat ludzki jako duchową konstrukcję, dzięki której dopiero możliwa się staje przyroda i jej poznanie; pozostawało tajemnicą, jak „duch” odnajdował drogę do empirycznej rzeczywistości.  Metoda Plessnera miała przezwyciężać te fałszywe rozwiązania.Chodzi o poznanie człowieka. O swoiste, hermeneutyczne poznanie. Znaczy to, że człowiek nie ma być przedmiotem jakiejś nauki i nie ma być podmiotem samowiedzy, ma być przed­miotem i podmiotem własnego życia. W tej eg­zystencji człowiek jest nierozerwalną całością; nie jest po prostu ciałem (w tym sensie, w ja­
kim mówią o ciałach nauki przyrodnicze) ani po prostu duszą (w sensie, w jakim psychologia zajmuje się świadomością), nie jest też abstrak­cyjnym podmiotem, posłusznym prawom logiki oraz normom etyki i estetyki.

PSYCHOLOGIA ZWIERZĄT I LUDZI

Fryderyk Alverdes zaś reasumując swe roz­ważania na temat psychologii ludzi i zwierząt stwierdzał, iż pierwsza zasadnicza różnica tkwi w tym, ze tylko człowiek orientuje się w świe- cie dzięki „fikcyjnym konstrukcjom” swego umysłu, które zapewniają „wiedzę wtórną”, podczas gdy zwierzęta dysponują jedynie zaso­bem wrazen i wyposażeniem instynktownvm które dają „wiedzę pierwotną”. Różnica druga polega na tym, iż człowiek wyposażony jest w szczególny popęd działania, popęd tworzenia rzeczy i idei. Organizacja egzystencji ludzkiej me da się pojąć — żdaniem Alverdesa — jako biologicznie pożyteczna; organizacja ta jest wy­nikiem twórczego pędu działania, który szcze­gólne triumfy święci w dziedzinie techniki i sztuki.

DALSZE BADANIA

Dal­sze badania i dokładniejsza analiza wyników wskazywały jednak coraz wyraźniej na istnie­nie nieprzekraczalnej dla zwierząt granicy, lylko do pewnego poziomu trudności małpy dawały sobie radę z przeszkodami, które od­dzielały je od upragnionej zdobyczy. Gdy trud­ności przekraczały ów poziom, zwierzęta porzu­cały próby i rezygnowały. Nie udawało się rów­nież zaobserwować, by w toku ponawianych prob potrafiły się inteligentnie uczyć dzięki gromadzonym doświadczeniom i zdobywać w ten sposób lepsze przygotowanie do prób dal­szych. Nawet jeśli powtarzały zabiegi, które po- przednio okazały się skuteczne, czyniły to ra- czej z nawyku niż z sensownej oceny nowei sytuacji. Analizując badania nad psychiką małp, Jan Dembowski pisał: „Człowiek pochodzi od zwierząt; zarówno więc w budowie swego ciała, jak w jego czynnościach fizjologicznych czy w życiu psychicznym zachował wiele cech zwie­rzęcych […].

Badania empiryczne

Wiele badań empirycznych wskazuje na to, że podobnie jak i na omawiane powyżej przejęcie przez dziecko szeregu różnorodnych cech zachowania się właściwych posiadanej przezeń płci osoba ojca oraz stosunek dziecka do niej bywa także wyznacznikiem różnych istotnych form seksualnego zachowania się. Najobszerniejsze chyba dane na ten temat przedstawił W. N. Stephens w swym studium poświęconym nasileniu kompleksu Edypa w różnych kulturach (1962), Autor ten przestudiował prawa i zwyczaje ponad sześćdziesięciu różnych społeczeństw nielite- ralnych, opisanych przez różnych antropologów kulturowych, które to normy świadczą o różnych formach lęku przed kobietą i stosunkami seksualnymi. Założeniem wyjściowym przyjętym przez W. N. Stephensa było to, że okres poporodowej wstrzemięźliwości seksualnej, nakazywany przez kulturę danego społeczeństwa, jest miarą trudności w zakresie przezwyciężenia przez mężczyzn kompleksu Edypa i tym samym przejawiania przez nich specyficznych „lęków seksualnych”. Okres wstrzemięźliwości seksualnej po porodzie wahał się w badanych przez W. N. Stephensa społeczeństwach od kilku miesięcy do kilku dni. Im był dłuższy, tym zdaniem autora trudniej było dzieciom płci męskiej przezwyciężyć kompleks Edypa. Pozbawiona bowiem przez stosunkowo długi okres kontaktu z mężczyzną matka całą swą czułość przelewać miała na dziecko, doprowadzając je do nadmiernego przywiązania się do niej.

Liczne badania nad osobowością uzdolnionych twórczo mężczyzn

Wykazują, że posiadają oni stosunkowo dużo cech umysłowych właściwych kobietom (por. A. Strzałecki 1968). Ową prawidłowość, jak to obszerniej podkreślałem w innym miejscu (K. Pospiszyl 1978), wytłumaczyć można ogólnie pozytywnym wpływem przedstawicieli płci przeciwnej na rozwój postawy twórczej. Postawa twórcza (świadcząca o najwyższym stopniu rozwoju człowieka) nie jest domeną wyłącznie męską czy kobiecą, jest ona bowiem przymiotem ludzi, którzy zachowując typowe dla własnej płci cechy psychiczne, potrafią jednocześnie zwielokrotnić sposób odczuwania przejmując niektóre cechy znamienne dla przedstawicieli płci przeciwnej. Potwierdzeniem tego przypuszczenia mogą być rezultaty badań przeprowadzonych przez B. H. Lon- ga, E. H. Hendersona i R. C. Zillera (1967), z których wynika, że w rozwoju twórczym dziecka mniejszą rolę odgrywa oddziaływanie rodzica tej samej płci, iż zasadniczy wpływ pod -tym względem w przypadku córek odgrywa ojciec, w przypadku zaś synów — matka.

Badania przeprowadzone przez B. Suttona

Spośród badań na temat wpływu ojca na cechy myślenia córek do szczególnie ważnych należą badania przeprowadzone przez B. Suttona-Smitha i jego zespół (1968). Autorzy ci stwierdzili np. badając poziom wiadomości dziewcząt przyjmowanych do college’u, że te, które swój związek z ojcem określały jako szczególnie żywy, miały daleko lepsze wyniki w testach mierzących umiejętność myślenia matematycznego. Fakt ten zaobserwowali autorzy także w wielu innych badaniach. Stwierdzili oni np., że rozłąka córki z ojcem (zwłaszcza przed dziewiątym rokiem życia dziewczynki) jest szczególnie niekorzystnym zjawiskiem dla rozwoju zdolności matematycznych dziewczynki.

Urbanistyka, a ekologia i społeczeństwo

Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, jaki wpływ odgrywa rozbudowa miast na nasze środowisko naturalne. Nowe osiedla często powstają na terenach, gdzie nigdy nie powinny powstać ze względu na to, że są to miejsca wyjątkowo cenne pod względem przyrodniczym. Niestety, najczęściej jest to spowodowane błędnymi lub tez celowymi decyzjami politycznymi osób, które zasiadają w ławach rządzących. W takim wypadku każdy na tym cierpi. Zarówno zwierzęta zajmujące niszczone tereny, a także ludzie, którym zabiera się ostatki zieleni i zastępuje je się asfaltem oraz betonem. Wielu z nas szydzi z ekologów, którzy przywiązują się do drzew. Może warto jednak zastanowić się nad ich i swoim postępowaniem i zadecydować, kto ma więcej racji. W stolicy Węgier, Budapeszcie jeden z młodych projektantów poddał sposób na ekologiczne domy, czyli takie, na których ścianach rosną rośliny. Czy tak w przyszłości maja wyglądać parki, w których będziemy wypoczywać po pracy? Miejmy nadzieję, że nie i walczmy o to, aby nasza planeta istniała jak najdłużej.

INTENSYWNOŚĆ WSPOMNIEŃ

Dlaczego jednak pierwotni ludzie nie tylko musieli polować, ale „musieli” również malować sceny polowania? Dlaczego musieli nie tylko walczyć, ale rów­nież przedstawiać sceny bitewne? Jakie siły wewnętrzne, jakie potrzeby skłaniały do tego, by obok świata rzeczywistego stwarzać świat obrazów? Jakimże niezwykłym stworzeniem był człowiek, skoro nie wystarczało mu ży­cie wśród empirycznej rzeczywistości, wokoło spostrzegalnej, skoro potrzebował rzeczywi­stości jeszcze innej, wyobrażeniowej i przedsta­wionej? Możemy dawać różne odpowiedzi na te py­tania. Możemy wskazywać na intensywność wspomnień triumfów i klęsk realnego życia, prowadzących do ekspansji obrazowej, a za­pewne także i słownej. Możemy sądzić, iż obraz spełniał pewną funkcję magiczną, ułat­wiał w przyszłości skuteczne działania.

ŚWIAT REALNY I PRZEDSTAWIONY

Wyraża go sztuka. Malarstwo jaski­niowe, którego wspaniałe zabytki odnaleziono na różnych terenach naszego globu, świadczy tym, iż sztuka towarzyszyła człowiekowi już w czasach pradawnych, gdy ludzkość dopiero wstępowała na drogę cywilizacji. Późniejsze dzieje sztuki ukazują, jak głęboko była ona powiązana — w budownictwie, rzeźbie, muzy­ce, malarstwie, tańcu, teatrze — ze społecznym religijnym życiem ludów. Jest to jeden z najbardziej zdumiewających faktów ludzkiej egzystencji, bardzo ważny z punktu widzenia badań nad istotą człowieka, chociaż niezmiernie trudny do wyjaśnienia. Można bowiem bez większego trudu wyjaśniać różnorakie praktyczne czynności ludzi, którzy musieli znajdować sposoby utrzymania się przy życiu w nie sprzyjającym im środowisku, jak również i te czynności, które były konieczne do obrony przed wrogiem.

W HISTORYCZNYM ROZWOJU

Byłoby przecież z humanitarnego punktu widzenia słuszniej, aby te ogromne sumy, jakie pochłania dziś program podboju kosmosu, przeznaczyć na uratowanie od śmier­ci głodowej milionów mieszkańców naszej zie­mi, na zapewnienie wszystkim oświaty i względ­nego dobrobytu. (Ale jakaż siła zdolna byłaby powstrzymać ludzkość od kontynuowania tej niezwykłej przygody kosmicznej, którą rozpo­częła?Praca, narzędzia, technika są elementami władzy człowieka nad materialnym światem,  czynnikami jego przekształceń, dzięki którym ludzie budują własne środowisko istnienia, przystosowując siebie do jego wymagań i doi perspektyw jego dalszych zmian. Ale równo­cześnie dokonuje się w historycznym rozwoju rodu ludzkiego inny proces opanowywania śro­dowiska.

TECHNIKA OTWIERA EPOKĘ

Nawet jeśli takie rozróżnienie nie jest z naukowego punktu widzenia słuszne — tech­nika jest w gruncie rzeczy jedna — nie ulega wątpliwości, iż jej funkcje w życiu społecznym, a więc i w świadomości ludzi, są różne. Techni­ka, która otwiera epokę lotów kosmicznych, spełnia odwieczne marzenia ludzkości. Nie jest to technika przynosząca korzyści i wygody powszednie. Wręcz przeciwnie, loty kosmiczne są bardzo kosztowne i nikt nie może zapewnić, iż w ostatecznym rachunku będą ekonomicznie opłacalne. Ta technika nie jest już techniką służebną. Jest techniką rzucającą ludziom wyzwanie. I to właśnie naturę człowieka charakteryzuje naj­lepiej, iż przyjmuje on to wyzwanie, chociaż byłoby tak wiele argumentów za tym, aby tego nie czynił.

TRUDNE ZADANIA

Wiado­mo już dziś, jak trudne stają się zadania ochrony środowiska, niszczonego przez procesy industrializacji; wiadomo, jak trudno jest dziś zabezpieczyć ludzkość przed zniszczeniem, jakie może sprowadzić zbrodniczo użytkowana tech­nika.Z antropologicznego punktu widzenia ważna jest wszakże inna właściwość tego względnie niezależnego rodzaju techniki. Jej postęp umo­żliwił w naszych czasach wielkie wyprawy w kosmos, pozwolił człowiekowi przezwyciężyć siłę przyciągania Ziemi, wylądować na Księży­cu, wysłać precyzyjne stacje automatyczne ku innym planetom. W świadomości ludzi techni­ka, która to wszystko czyni, jest jakościowo inną techniką niż ta, która zapewnia masową tanią produkcję tekstyliów.

FASCYNACJA UROKIEM I WYGODAMI

Zafascynowany urokami i wygodami „cywilizacji naciskanego guzika”, nie dostrze­gając jej wad i niebezpieczeństw, traktował technikę jako siłę zapewniającą wygody i przy­jemności.W dalszej perspektywie doświadczenia te ukazywały ludzi wygodnie próżnujących i ob­sługiwanych całkowicie przez automaty różne­go rodzaju przez sztuczne roboty dostatecznie sprawne, a nawet w pewnym sensie „inteligentne”. Technika miała zapewnić ten nie­zwykły triumf człowieka,} który„ dzięki jej wynalazkom mógł się stać rzeczywiście „panem stworzenia” i żyć jak bogowie ńa Olim­pie.Ta wizja nie wyraża jednak całej prawdy współczesnym człowieku. Technika stworzo­na przez ludzi służy zadaniom produkcyjnym zapewnia różnorakie ułatwienia życiowe. Ale równocześnie staje się rzeczywistością pod pew­nymi względami niezależną, przyczyniając lu­dziom wiele kłopotów różnego rodzaju.

TECHNIKA SŁUŻEBNA I PROMETEJSKA

Jest oczywiste, iż praca ludzi od samego po­czątku miała służyć zaspokajaniu ich życio­wych potrzeb różnego rodzaju. Dzięki pracy człowiek chciał być zabezpieczony od głodu zimna, dzięki pracy chciał zyskiwać lepsze, przyjemniejsze warunki bytowania. Technika miała intensyfikować pracę, sprawiać, aby jej wydajność wzrastała} Największe sukcesy tech­niki w więku XIX-4 XX polegały właśnie na tym, iż maszynowa produkcja była nieporów­nanie obfitsza i tańsza niż dawniejsza, uzyski­wana metodami rękodzielniczymi. Równocześ­nie sukcesem .techniki stało się wielorakie ułatwienie i uprzyjemnienie życia.  Światło elektryczne zamiast świec i lamp naftowych, szybka i wygodna komunikacja zamiast staro­świeckich dyliżansów, dziesiątki ułatwień i udo­godnień w powszednim życiu ludzi, w kuchni w pralni, ogromne możliwości rozrywki w domu i poza domem — wszystko to nowoczesny człowiek zawdzięczał wynalazkom technicz­nym.